Moja podróż w SKRÓCIE

Wyruszyłem we wrześniu 2008 i wtedy plan podróży był następujący:

  1. Indie Bangalore, Goa, Mumbai
  2. Być może Chiny - na razie szukam tam przyjaznej duszy.
  3. Tajlandia / Kambodża
  4. Indonezja i Bali w okolicach Nowego Roku
  5. Australia - Great Barrier Reef i Nowa Zelandia - śladami Frodo
  6. Hawaje w marcu 2009
  7. California czyli e-biznes u źródła, od marca do września 2009
  8. Ameryka Południowa, najpewniej Argentyna - do końca 2009 roku

Ostatecznie wyszło następująco:

.

Plan lotów z cenami biletów:

http://spreadsheets.google.com/ccc?key=pG_Qm5QonKuxLl7Owwd84TQ

Zmiany w planach i podróż w skrócie:

Listopad 2008 - Po 2 miesiącach w hinduskim Ashramie jestem zrelaksowany i uduchowiony. Nie jadę na Goa bo wszyscy tam jeżdzą - w zamian odwiedzam Keralę. Nie jadę do Mumbaiu bo tłok, upał i zamachy. Nie jadę do Chin bo to jednak nie po drodze; może przy drugiej rundzie dam radę.. :)

Grudzień 2008 - Zamiast Tajlandii i Kambodży - odwiedzam Singapur, a potem od razu Bali. Pojawił się poważny pomysł aby po Argentynie zwiedzić RPA - poznałem kilka miłych osób z Cape Town.

Styczeń 2009 - Dwukrotnie przedłużam wizę w Indonezji. Na Bali mam świetne warunki, a do tego odwiedza mnie Hanka i jedziemy na Gili Islands :) Do planu podróży dokładam Fiji, ponieważ lecąc z Nowej Zelandii na Hawaje taniej jest zatrzymując się na Fiji, niż bezpośrednio.

Marzec 2009 - Po 3 miesiącach na Bali z opóźnieniem pojawiam się wreszcie w Australii. Drogo jak sto psów, ale przyjemnie, bo z Danielem. Przejeżdzamy Campervanem przez wschodnie wybrzeże, medytując codziennie rano.

Kwiecień 2009 - Nowa Zelandia, beznadziejnie zimno! To zdecydowanie najmniej przyjemna czesc podrozy. Kiepsko z finansami - zyje doslownie z dnia na dzien i żywię sie głownie ryżem. Ostatecznie dochodze do wniosku, ze mam w nosie mroźne nowozelandzkie widoczki, tylko uciekam gdzie pieprz rośnie…

Maj 2009 - … czyli na Fiji :) Pieprz okazuje się metystynowy. Waham się, czy nie przyspieszyć powrotu do Europy, ale daję na przeczekanie licząc, że urodzą się jakieś fajne pomysły.

Lipiec 2009 - Po 2 nudnych miesiącach na Fidżi, przeskakuję na Hawaje, gdzie spędzam 10 bardzo ciekawych dni. Następnie lecę do San Francisco. W Californi spotykam się z ekipą która prowadzi serwis Couchsurfing.com i kombinuję, jakby się zaczepić na dłużej w Dolinie Krzemowej. 23 lipca lecę do Polski, korzystając z wybitnie promocyjnych cen w Air Berlin. Nie wiem, czy to tylko przerwa, czy koniec podróży - ale bardzo cieszę się na powrót :)

Wrzesień 2009 - Wiadomo już, ze zostaję w Polsce na “jakiś czas”.  Pojawia się plan kolejnej podróży dookoła świata.