Archive for grudzień, 2009

Ukryte koszty podróżowania

Środa, grudzień 9th, 2009

Kilka osób zwróciło mi uwagę, że wyliczając w poprzednim wpisie koszty podróży dookoła świata, nie ująłem w zestawieniu bardzo ważnej kategorii wydatków, czyli zdrowia. Absolutna racja, dlatego dziś kilka słów o dodatkowych kosztach, które trzeba przewidzieć planując podbój innych kontynentów.

O ile w świadomości turystów dość dobrze zakorzeniona jest potrzeba wykupienia ubezpieczenia podróżnego, to nie każdy wie o tym, iż wybierając się w egzotyczne rejony świata, trzeba również zabezpieczyć się przed przeróżnymi wirusami, bakteriami i pasożytami, które tylko czekają na nasz dziewiczy układ immunologiczny “człowieka biurowego” (homo laptopus).

W Europie ludzie przywykli już do tego, że podstawowym problemem są choroby cywilizacyjne, jak ból kręgosłupa, otyłość czy cukrzyca. Biedniejsze części świata oferują dużo szersze spektrum potencjalnych zagrożeń:

Warto zatem sprawdzić, co się do nas może przyssać w rejonie, w który się wybieramy - w tym celu należy odpowiednio wcześniej odwiedzić lekarza medycyny podróży. On poradzi na co trzeba się zaszczepić i jakie środki ostrożności stosować. Z pewnością poinformuje Was również, iż na najgorsze paskudztwa szczepionek jeszcze nie wynaleziono  :)

Ja przed wyjazdem w rejony azjatyckie szczepiłem się na: żółtaczkę typu A i B, dur brzuszny, polio, tężec i błonicę. Do Ameryki Pd i Afryki trzeba dodatkowo zaszczepić się przeciw żółtej febrze.

Komplet szczepień w warszawskiej WSSE to wydatek 800-1000 PLN.  Sporo, ale większość szczepionek starcza aż na 10 lat. Najdroższa jest żółtaczka, gdyż trzeba wziąć minimum 3 serie zastrzyków – co z kolei oznacza, że trzeba zacząć się szczepić najpóźniej na miesiąc przed wyjazdem!

Nie istnieją szczepionki na dengę i malarię – choroby przenoszone przez komary. Denga to wirus, malaria to pasożyt. W obu przypadkach efekty są bardzo nieciekawe i wymagają hospitalizacji. I o ile na malarię istnieją jakieś sensowne leki, to dengę leczy się objawowo, czyli paracetamolem i intensywnymi modlitwami.

Dlatego bardzo istotne jest, aby sensownie zabezpieczać się przed komarami. W ciągu dnia trzeba stosować repelenty. Im dalej od miasta, oraz im bardziej wilgotno, tym więcej komarów. Zalecane sa preparaty zawierające deet, jednak nie można z nimi przesadzać, bo one są mocno toksyczne i odczuwalnie podnoszą temperaturę ciała. Ja stosowałem standardowe, kupowane lokalnie repelenty w kremie, gdyż było to dużo tańsze rozwiązanie.

W nocy, jeżeli śpicie na zewnątrz, niezbędna jest moskitiera. W mniej przewiewnych pomieszczeniach wystarczy zapachowy preparat przeciwko komarom zasilany prądem, choć bardziej wrażliwe osoby może od tego boleć głowa.

Istnieją także leki profilaktyczne przeciwko malarii. Najbardziej popularny preparat nazywa się Malarone. Kosztuje sporo i nie można go zażywać długoterminowo, bo padnie wam wątroba. Jednak jeżeli jedziecie w tropiki tylko na kilka tygodni, to chyba jest najwygodniejsze rozwiązanie – codziennie wziąć tabletkę i nie musieć panikować, gdy coś was ugryzie. Malarone można kupić legalnie w aptece na recepte, lub nielegalnie na podróżniczych forach dyskusyjnych.

Generalnie – trzeba na siebie uważać, ale moim zdaniem nie należy popadać w skrajności. Zawsze istnieje jakieś ryzyko i nie da się przed wszystkim zabezpieczyć.

Dlatego niezbędny jest zakup ubezpieczenia podróżnego, gdyż wizyty w zagranicznych placówkach zdrowia mogą się okazac bolesne dla portfela. Przy wyborze ubezpieczenia trzeba zwrócić uwagę na to, do jakiej kwoty musicie wykładać z własnych pieniędzy. Niektóre ubezpieczalnie ustalają ten limit nawet na 2000 PLN!

Ja ubezpieczałem się w TravelNation ale nie musiałem korzystać z ich pomocy - więc nie wiem, czy można ich polecić. Jednak TravelNation to dość znana firma i ich ubezpieczenie jest sygnowane przez AXA, więc w połączeniu z dobrą ceną to mnie przekonało. Trzymiesięczne ubezpieczenie kosztuje 99 GBP (450 zł), roczne 250 GBP (1140 zł).

Dobrą opinię słyszałem o PZU – w Indonezji jeden znajomy Polak zachorował na dengę i został hospitalizowany. Nie było żadnych problemów, nie musiał wykładać własnych pieniędzy – i tylko ubezpieczalnia dzwoniła codziennie do szpitala pytać się, czy już go wypisali :)

Kilka przydatnych linków:

Ogólnopolska lista poradni, gdzie można się umówić z lekarzem medycyny podróży:

http://www.cimp.pl/lista-poradni.html

Mapka rejonów zagrożonych malarią:

http://www.malaria.com.pl/index.aspx?id=17

Ubezpieczenie:

http://www.roundtheworldinsurance.co.uk/

http://www.wojazer.pzu.pl/