Jak zarabiać milion dolarów rocznie, czyli CouchSurfing od środka
Niedziela, sierpień 9th, 2009Ostatnim etapem przed powrotem do kraju było San Francisco - centrum Doliny Krzemowej i niemal całego amerykańskiego e-biznesu. Znów miałem sporo szczęścia - sprawy ułożyły się bardzo pomyślnie.
W San Francisco mieści się centrala Couchsurfing International, czyli organizacji, dzięki której można znaleźć darmowy nocleg na całym świecie. CouchSurfing to naprawdę duży projekt internetowy, więc bardzo chciałem przyjrzeć mu się od środka.
Będąc jeszcze w Australii wypełniłem aplikację online, a z pomocą Daniela nagrałem filmik-wizytówkę. Aplikacji nikt nawet nie przejrzał, ale zareagowali na filmik. W efekcie otrzymałem zaproszenie do pobycia w CouchSurfing Headquarters przez kilka dni w roli konsultanta marketingowo-biznesowego (wniosek: chcesz się wyróżnić - nagraj video i dołącz do CV).
Couchsurfing jest obecnie w bardzo ciekawym momencie rozwoju. Mają prawie półtora miliona zarejestrowanych użytkowników i właśnie nabrali masy krytycznej - wieść roznosi się coraz prędzej i rosną coraz szybciej. Wszystko wskazuje na to, że w 2009 bez problemów przekroczą próg miliona dolarów przychodu.
W San Francisco Headquarters mieszka i pracuje około 20 wolontariuszy, w tym założyciele serwisu. Wszystko w miarę dobrze działa, więc nikt się niczym nie stresuje, prace idą własnym tempem. Ale powolutku, powolutku grupa nieskoordynowanych zapaleńców zaczyna się zamieniać w sensownie prowadzoną organizację. Właśnie ukończyli 3-letnie prace nad Wizją i Misją
Couchsurfing zarabia na datkach i nieobowiązkowej weryfikacji adresu zamieszkania, która teoretycznie podnosi bezpieczeństwo interakcji z innymi użytkownikami. Aby zweryfikować swój adres trzeba wpłacić 25 USD, a CS wysyła Ci tradycyjną pocztówkę z kodem potwierdzającym. Prawie 6% użytkowników decyduje się na ten krok. Myślę, że niejeden internetowy biznes może im pozazdrościć takiego wskaźnika konwersji
Jako “interim consultant” pogadałem z ludźmi, pogłówkowałem i po paru dniach zrobiłem prezentacje dla zarządu na temat kierunków, w których powinni się rozwijać. Wnioski najwidoczniej się spodobały, bo powiedzieli, że mogę do nich wrócić jako long-term volunteer. A zatem udało mi się zdobyć solidny punkt zaczepienia w Californi i to mnie bardzo cieszy. Czy z niego skorzystam? Zobaczymy.
Mam mieszane uczucia, bo klimat w CouchSurfing jest dość mocno akademikowy. Połowa ekipy pali trawę, a druga połowa ostro drinkuje co wieczór.. Aż trudno uwierzyć, że ci ludzie stworzyli projekt, który zarabia milion dolarów rocznie. No ale w końcu to przecież AMERYKA
Na zdjęciach General Manager (po lewej) oraz social space, oczywiście na kanapie.
CouchSurfing jest organizacją Non-Profit. Brzmi to jak praca za darmo, ale tak naprawde oznacza tylko tyle, że cała kasa zostaje w firmie i nie wypłacają nikomu dywidend. Firmy nie można sprzedać, a pensje muszą być w granicach przyzwoitości. Jednak w ramach organizacji można sobie urządzić bardzo wygodne życie!
Z przychodów finansowane jest utrzymanie Campusu w centrum San Francisco oraz drugiej, ruchomej siedziby, która co rok zmienia miejsce (obecnie: Kostaryka). Wolontariusze pracują za darmo, ale zapewnia im się darmowe utrzymanie, wyżywienie oraz rozrywkę. House Manager dba o wszelkie potrzeby zapracowanej ekipy - na wyposażeniu campusu były nawet darmowe prezerwatywy
Pieniędzy w CouchSurfing nie brakuje. W ostatnim roku odłożyli 100 tysięcy dolarów na fundusz rezerwowy, a w tym roku zastanawiają się co zrobić z 300 tysiącami USD nadwyżki.
Prosta recepta na sukces finansowy? Zrobić coś pożytecznego - tylko najlepiej od razu w skali globalnej.
Nawet drobny pomysł przełożony na anglojęzyczny rynek może przynieść ogromne pieniądze. Tutaj możecie przeczytać w jaki sposób powstał pomysł na CouchSurfing.
Niestety w Polsce zazwyczaj kopiuje się amerykańskie pomysły i próbuje wycisnąć z nich kasę na rynku lokalnym. Nakłady pracy i finansów takie same, a rynek kilkadziesiąt razy mniejszy. Czy to ma sens?




