Plany na Pacyfik
Czwartek, kwiecień 30th, 2009Siedze przy herbacie, marzną mi stopy, więc na pocieszenie planuję moją dalszą podróż i snuję marzenia o przedostaniu się do “ciepłych krajów”
Nostalgicznie wspominam Bali, ale nie zamierzam tam wracać w tym roku, bo trzymam się planu podrózowania na wschód. Celem nadrzędnym jest przecież objechanie planety
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak ogromny jest Ocean Spokojny. Jest przynajmniej 2 razy taki jak Atlantyk i na dobrą sprawę zajmuje połowę globu! Na mapie tego nie widać, bo płaskie mapy zafałszowują rzeczywistość. Dopiero po spojrzeniu na globus lub zdjęcie Ziemi możemy docenić ogrom największego oceanu:
![]() |
| Ziemia od strony Pacyfiku From Round the World - New Zealand |
Moje planowanie wygląda następująco:
- Otwieram Google Maps, przybliżam Ocean Spokojny i patrzę, co tam wyrasta. Wyrasta jakieś 20 do 30 tysięcy wysp (ponoć dokładnie nie policzono jeszcze).
- Jak już zlokalizuję coś sensownie dużego, to notuję nazwę i sprawdzam daną miejscówkę na Wikipedii, Wikitravel oraz w poradniku MSZ. Trzeba sprawdzić, czy mają bankomaty, czy potrzebne są wizy i ile maksymalnie można zostać.
- Wchodzę na wyszukiwarki lotów aby sprawdzić, co tam lata, ile kosztuje oraz (ważne!) czy da się stamtąd przedostać na kolejną wyspę bez cofania się do miejsca wylotu.
- Po obraniu kilku najsensowniejszych typów - piszę na forach podróżniczych z pytaniami o koszty i standard życia na danej wyspie. Bardzo pomocna jest w tym społeczność CouchSurferów.
Idealnym rozwiązaniem dla mnie byłby “Pacific Island Hopping”. Czyli przeskakiwanie z wyspy na wyspę co 4 tygodnie. Lokalne linie lotnicze są zawsze tańsze, a odległości mniejsze - bo poruszałbym się po najkrótszej trajektorii. To tylko jednak teoria. W praktyce okazuje się, że niewiele linii lata pomiędzy wyspami i na przykład aby wydostać się z Cook Islands to trzeba wrócić do Nowej Zelandii.
Póki co z sensownych miejscówek ostały się: Tonga, Fiji i Samoa.
![]() |
| From Round the World - New Zealand |
Tonga do 2005 roku była ostatnią na świecie monarchią absolutną. Właśnie zaczęli się reformować i mają już nawet pierwszego premiera. Nie mogę się od nikogo dowiedziec, czy jest tam Internet - ale chyba nie może byc tak źle, bowiem wszystkie domeny typu chce.to, zrobie.to, olej.to - są rejestrowane właśnie w Tonga.
Na Fiji są teraz jakies zamieszki polityczne - odkad wojsko przejęło rządy pare lat temu. Australia i Nowa Zelandia odradzają swoim obywatelom podróze na Fiji. Może dzieki temu bedzie taniej
Jakby na zachętę rząd Fidżijski właśnie zdewaluował swoją walutę o 20%.
Samoa byłaby najsensowniejsza terytorialnie, gdyż jest najdalej wysunięta na wschód. Jednak z Samoa da się przedostać prawdopodobnie wyłącznie na Hawaje - a ja ostatnio myślę o tym, żeby lecieć prosto do Ameryki Południowej. Ponoć w Boliwii są bardzo mili ludzie i bardzo niskie ceny
Na koniec ciekawostka: jestem już blisko Międzynarodowej Linii Daty (International Date Line). Podróżując z zachodu na wschód - przy przekraczaniu tej linii - cofamy zegarki o równą dobę. Co oznacza, że np. lecąc z Tonga na Samoa przylatuje się o jeden dzień wcześniej, niż się wyleciało!
Na bilecie lotniczym podane są zawsze czasy lokalne, więc musi to wyglądać zaskakująco.






